GREY FUR OUTFIT | stylizacja z szarym futrem

grey fur outfit6 grey fur outfit4

Witajcie Moi Drodzy! Mam nadzieję, że to jedna z ostatnich zimowych stylizacji… Niemniej jednak zestaw, który widzicie na zdjęciach jest jednym z moich ulubionych. Szare futro świetnie komponuje się z musztardowym odcieniem spodni i karmelowymi dodatkami. A Wy co sądzicie? Dajcie znać w komentarzach! Ściskam Was i życzę udanego tygodnia! 🙂

FUR/FUTRO: WAREHOUSE OUTLET TONEXT HERE/TUTAJ | TROUSERS/SPODNIE: MARKS&SPENCER OUTLET TONEXT HERE/TUTAJ | BAG/TOREBKA: CALVIN KLEIN www.americanoutlet.pl | SHOES/BUTY: AMICLUBWEAR HERE/TUTAJ |

grey fur outfit ppDSC02907 ppDSC02884 grey fur outfit9 grey fur outfit2 grey fur outfit8 ppDSC02916 grey fur outfit1

You May Also Like

18 comments

Reply

Stylizacja, stylizacją, ale jedno co muszę CI powiedzieć, że masz naprawdę piękne włosy:)
Mam nadzieję, że już będę widzieć na blogach coraz mniej zimowych stylizacji!:)
WIOSNO przyjdź!

Reply

Dziękuję Moniko! 🙂 dziś jakby już bardziej wiosennie, oby! 🙂

Reply

Bardzo ładne kolory! Pięknie Tobie w beżach, pozdrawiamy 🙂

Reply

Dziękuję 🙂 pozdrawiam!

Reply

Przepiękna stylizacja. Musztardowe spodnie dodają pikanterii w zestawie. Bardzo podoba mi się też delikatny sweterek. Bardzo lubię twoje sesje plenerowe, tło do zdjęć jest zachwycające.

http://www.themomentsbyela.pl

Reply

Dziękuję Elu! Miło mi, że ktoś zauważa dobieranie tła do sesji 🙂 pozdrawiam!

Reply

Aniu świetnie dobrałaś kolorki 🙂

Reply

Madziu, dziękuję! 🙂

Reply

Świetne futerko! 🙂

Reply

Ewo, dziękuję 🙂

Reply

Torebka i futerko! To jest to!

Reply

Monia, dziękuję! 🙂

Reply

świertne buty!

Reply

Natalia, dziękuję! Polecam! 🙂

Reply

A ja bardzo lubię zimową modę i wiosną nawet trochę mi żal że trzeba pożegnać futerka, płaszczyki, kozaczki a najbardziej rękawiczki, które są moim ulubionym dodatkiem i mam ich już całą kolekcję prawie 30 par 🙂 Wyglądasz ślicznie i możesz jeszcze coś zimowego pokazać!

Reply

Doti, dziękuję! 🙂 Tak, tak, pamiętam o rękawiczkach, już wcześniej mi o nich pisałaś! 🙂 Ja jestem zodiakalnym lwem, być może dlatego letnia pora roku jest zdecydowanie bliższa memu sercu! Pozdrawiam 🙂

Reply

Futro? Naprawdę? Kilka dni przed kalendarzową wiosną Pani promuje noszenie futer? To przedwczesny żart na Prima Aprilis?
Nie dość, że nie opublikowała Pani mojego komentarza, który był krytyczny, choć w żaden sposób Panią nie obrażał i był konstruktywny, to teraz Pani dodaje coś takiego, co potwierdza, jak bardzo zapatrzona jest Pani we własny światopogląd i nie przyjmuje Pani innego punktu widzenia.
Po pierwsze, jeżeli pogoda nie sprzyja, to robi się sesję studyjną, a nie plenerową – takim „studiem” może być kawiarnia, restauracja, własny pokój, cokolwiek… Współpraca z kawiarnią, aby wykonać w niej kilka klimatycznych zdjęć, a w zamian podpisać miejsce na blogu i promować na FB, że u nich zostały wykonane zdjęcia… Tzw. „wilk syty i owca cała”. To nie są zaawansowane techniki marketingu, proszę mi uwierzyć. A z kolei promowanie noszenia futer w przededniu wiosny jest albo wyrazem olbrzymiej odwagi albo… głupoty. Niech sama Pani wybierze.
Po drugie, miałam się nie wypowiadać na temat Pani stylizacji i będę się tego trzymać. Nadmiar faktur, materiałów, kolorów i przeróżnych (nawet wykluczających się) stylów w jednym poście mnie przerasta, mimo że do tej pory myślałam, że w modzie widziałam już wszystko, co wg mnie jest niezrozumiałe… Jednak moda to (niestety bądź stety) sztuka wyboru oraz wolności, więc ma Pani prawo robić ze swoim swoim „stylem” i blogiem „modowym”, co chce (choć wybór i wolność z cenzurą komentarzy nie ma za wiele wspólnego, prawda?)
Po trzecie, bardzo mnie to ciekawi, czy celowo Pani „obciąża” swoją sylwetkę. Zamiast ją wysmuklać, optycznie wydłużać, Pani stylistyka sprawia, że jest Pani masywna, „ciężka”, toporna (obszerne futro, jasne spodnie, ciężka torebka, buty a’la kopytka, które najbardziej deformują budowę nogi i stopy – aby nie zarzucała mi Pani brak konkretów, to wszystko niestety sprawia, że wygląda Pani bardzo niekorzystnie). Jak już pisałam, to nie sylwetka jest problemem, a to, co się na nią nakłada. Podałam nawet Pani w poprzednim komentarzu przykłady ubrań, które delikatnie przykryją mankamenty figury. Teraz mam wrażenie, że tymi spodniami slim, które na oko są o rozmiar za małe i pojawiają się z uporem maniaka w co drugim outficie, chce Pani uwypuklić pewną specyfikę nóg, która przez ogół może być uważana za mankament. Może Pani uważa, że jest to zaleta…? Chce się Pani pogrubiać? Wątpię, nie znam kobiety, która zrobiłaby to celowo… Przykrótkie spódnice, sukienki, a te spodnie slim a nawet super slim… Ręcę można załamać. To wszystko albo ultraobcisłe, albo w srokatych kolorach, co gorsza w jasnych tonacjach… Nie wspominając już o przetarciach czy przecięciach na spodniach, które jeszcze bardziej zwracają uwagę na nogi. Nie będę powtarzać po raz wtóry o sztucznych rzęsach i mało estetycznie wyglądającym tlenionym blondzie, o którym już pisałam i po prostu nie chce mi się przypominać, jak tanio Pani przez to wygląda…
Nie będę się powtarzać w kółko o tym samym, nie będę więcej do Pani pisać (bo po co, skoro Pani nie przyjmuje słów konstruktywnej krytyki), ani nie będę tutaj więcej zaglądać, bo sprawia Pani teraz wrażenie osoby na tyle gnuśnej oraz zadufanej w sobie, że nic Pani z tym nie zrobi, a może nawet nie zrozumie.
Żeby „być w modzie”, należy mieć niepowtarzalne, wysublimowane wyczucie estetyki i potrafić je pokazać w swój indywidualny sposób. Znam takie osoby i wcale nie wspięły się na szczyt za pomocą sensacji, sprzedawania plotek czy prywatności, a ciężką pracą i wieloletnim stawianiem własnej „kropki nad i” w świecie mody.
Wracając do tego postu – wygląda Pani tutaj, jakby wróciła z bazarku i wszystko po kolei, jak leci, od razu zakładała… Czyżbym nie pisała o tym już wcześniej? Ile ma Pani kolorów na sobie? Pięć? Sześć? Pisze Pani o metodzie 3 kolorów i bardzo dobrze, że Pani o tym wie, tylko dlaczego wiedzę nie przekłada na praktykę? Przykro mi, że osoby takie jak Pani się marnują i zmieniają na potrzeby czegoś lub kogoś. Blog był na poziomie, a Pani wpisy „o czymś”… Powiedziałam kiedyś w żartach, gdy ktoś bardzo źle wyglądał, że „opuścił go Bóg, a przynajmniej dobry stylista”. Porównując stan Pani bloga sprzed 2-3 lat z obecnym, to mogę zastosować ten sam dowcip. Tyle, że ani mi ani Pani nie jest teraz do śmiechu.
Prosiłam Panią o feedback, spojrzenie na siebie bardziej obiektywnym okiem, a Pani kolejnym postem „modowym” pokazuje przysłowiowe „tupnięcie nóżką” i daje mi Pani pstryczka w nos, prawie że mówiąc – To mój blog, moje zasady i jeżeli mam wyglądać tanio, to będę i to nie Pani sprawa. A wisienką na torcie może być ten tekst na 3 zdania… Chryste, no udało się Pani, jeżeli chciała mnie Pani powalić na kalana swoim uporem i konsekwencją, naprawdę się udało. Dobrze, że już chociaż poszła Pani spod tego Pałacu Kultury i Nauki, bo dzięki Pani osoby nie mieszkające w Warszawie myślałyby, że w stolicy nie ma nic więcej do pokazania…
Ale w tym wszystkim może mi Pani zarzucić, że to nie moja sprawa, nie mój blog, nie mój wygląd, nie moje sesje, nie moi reklamodawcy etc. Że to Pani życie i mnie nic do niego.
I gdyby tak było, miałaby Pani rację, już teraz Pani to mówię! W sumie to naprawdę nie moja sprawa. To raczej moje „przyzwyczajenie zawodowe”, że z każdym przy odrobinie pracy da się coś zmienić na plus.
Proszę żyć szczęśliwie (bo na „proszę żyć stylowo” już trochę za późno, tak myślę) Pozdrawiam.

Reply

Generalnie jestem miła dla ludzi, czasem jednak robię wyjątek. Cóż, od dłuższego już czasu powtarzam i niestety widać to na przykładzie tego komentarza, że nie wszyscy psychiczni są zdiagnozowani. Z resztą, pisałam to już „Pani” wcześniej. IP nie zając… Nie wiem co „Pani” bierze, ale polecam zmienić dealera i zająć się najpierw swoim życiem i stylem. W prawym, górnym rogu jest taki magiczny krzyżyk. Wystarczy nacisnąć, wyjść i zapomnieć. Dla dobra wszystkich 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published.