Jakiś czas temu miałam okazję uczestniczyć w warsztatach makijażu organizowanych przez markę Givenchy. Ten słynny dom mody powstał w 1952 roku. Jego założyciel, francuski arystokrata Hubert de Givenchy, był wówczas debiutantem. Miał zaledwie 25 lat, a mimo to odniósł oszałamiający sukces. Absolwent słynnej Ecole des Beaux Arts w Paryżu zaprezentował kolekcję, która stała się obiektem pożądania licznych wielbicielek mody. Przez ostatnich sześćdziesiąt lat marka stworzona przez Givenchy ubierała Gretę Garbo, Elizabeth Taylor, Marlenę Dietrich, czy Jacqueline Kennedy, a stroje, które przygotowała dla Audrey Hepburn przeszły do historii niemal tak samo jak słynne „Śniadanie u Tiffaniego”.

Givenchy jest uosobieniem najwyższej elegancji, francuskiego, arystokratycznego stylu. Zawsze w zgodzie z osobowością jej założyciela Huberta de Givenchy. Dziś świat Givenchy jest dostępny dla każdego z nas, dzięki eleganckim zapachom, śmiałym i twórczym liniom makijażu oraz specjalistycznym liniom pielęgnacyjnym. Na evencie skupiliśmy się tym razem na linii do makijażu. Jeżeli zastanawiałyście się nad zakupem nowości, to szczerze polecam Wam pomadkę Le Rouge Perfecto (widoczna na ostatnim zdjęciu). Nie tylko moja ulubiona, praktycznie każdy, kto miał z nią styczność – chwali ją.  Na uwagę zasługuje również baza Prisme Primer i rozświetlacz w płynie Teint Couture. Kto się waha, niech wypróbuje 🙂

Na event wybrałam marynarkę od Balmain, o bardzo modnej tej jesieni fakturze tweedu. Materiał ten przeżywa obecnie swój powrót niemal na wszystkich wybiegach. Bazę zestawu tworzą czarne spodnie i klasyczny czarny t-shirt. Całość dopełniają szpilki i ponadczasowa Chanelka. Ta stylizacja to zawsze sprawdzone i udane połączenie, gdy w 15 minut muszę po prostu na szybko wyjść do ludzi 🙂

Wszystkim nam chodzi o to, by stać się najlepszymi. Problem tkwi w tym, że nie jesteśmy nawet pewni jak ta najlepsza wersja nas powinna wyglądać. Dowiedzenie się, czego naprawdę chcesz, jak chcesz aby twoje życie wyglądało jest mozolnym, ale wartym zachodu zadaniem. Zadaniem nie niemożliwym. Dlaczego więc często nawet nie marzysz o wizji dla siebie? Czas i tak upłynie, niezależnie od tego, czy zaczniesz tworzyć swoją mapę marzeń, czy tez nie. Nie jesteśmy w stanie zaplanować życia. Jest nawet takie powiedzenie… „Chcesz rozśmieszyć Boga, to powiedz mu o swoich planach”, ale marzenia są tym, co sprawia, że życie jest tak fascynujące.

Czy zadałeś sobie kiedykolwiek pytanie co chcesz w życiu robić? Co sprawia Ci przyjemność i satysfakcję? Jakie Twoje działania w sferze biznesowej jak i prywatnej sprawiają że czujesz się szczęśliwym, wolnym człowiekiem, który kocha siebie? Czy próbowałeś kiedykolwiek wyobrazić sobie swój potencjał?

Jako ludzie mamy to do siebie, że boimy się rzeczy, których nie znamy. Zawsze najtrudniejszy jest początek. Zawsze najtrudniej jest po prostu zacząć robić. Proponuję więc byś Ty na początek zadał/a sobie te 7 pytań. Zapisz odpowiedzi w notesie. Wracaj do nich każdego dnia.

  1. Jakie umiejętności zawsze podziwiałeś w innych, ale nigdy nie próbowałeś, ponieważ obawiałeś się, że nie będziesz w tym dobry? Czy byłeś zbyt zajęty, czy po prostu nie było to Twoim priorytetem? Może spróbuj swoich sił w tym. Szczerze mówiąc nigdy nie wiesz, co może Cię zainteresować, jakie hobby lub zainteresowania. Podążanie za iskrą swojej ciekawości jest świetnym punktem wyjścia do odkrycia, jak chcesz wyglądać w przyszłości.
  2. Co lubiłeś robić będąc dzieckiem? Zainteresowania z dzieciństwa zawsze wydają się trafiać w dorosłość, nawet jeśli pozostawiliście je przez dekadę w zapomnieniu. Te zainteresowania są dobrym wskaźnikiem tego, gdzie leży twoje prawdziwe powołanie. Co robiłeś jako dziecko? Nadal jesteś zainteresowany tymi rzeczami? Może ewoluowały, ale prawdopodobnie mogę się założyć, że wewnętrzne dziecko w tobie wciąż pragnie tych rzeczy. Zacznij tańczyć, śpiewać, nurkować, gotować?
  3. Kto jest Twoim autorytetem? Jakie osoby podziwiasz? Kto jest Twoim wzorem, do którego chciałbyś dążyć? Co lubisz w ludziach, których podziwiasz, a nawet jesteś może o coś zazdrosny? Co w ich stylu życia robi na Tobie wrażenie / jest dla ciebie interesujące? Jak możesz to włączyć do swojego? Albo w jaki sposób osiągnęli to, co zrobili? Zrobić rozeznanie. Widzisz w nich coś, co chciałbyś widzieć również w swoim życiu. Dlatego to skupia na nich Twoją uwagę.  Zamiast być zazdrosnym, zamień zazdrość w motywację.
  4. Nigdy nie mów „nie” rzeczom, których nawet nie spróbowałeś. Lepiej żałować tego, co się zrobiło niż tego, czego nigdy nie miało się odwagi sprawdzić/zrobić. Czasem pozornie odrzucamy coś, czemu nawet nie daliśmy szansy. Czasami mówienie „tak” jest najlepszym sposobem na odkrycie tego, kim chcesz być. Często pokazuje również, czego w życiu jednak nigdy nie zaakceptujesz i co naprawdę nie jest dla Ciebie.  Coś wywołuje twoje zainteresowanie? Powiedz tak. Pojawia się szansa, której normalnie byś nie zrobił? Powiedz tak. Jeśli ci się nie podoba, nie rób tego ponownie. Ale nigdy nie zobaczymy, jaki jest nasz potencjał, jeżeli nie wyjdziemy ze swojej strefy komfortu i nie spróbujemy nowych rzeczy.
  5. Stwórz swoją mapę marzeń. Zacznij od małych kroków, celów. Najpierw na miesiąc, później na 3, na pół roku i na rok. Wypisz zadania na mapie. Kup notatnik jeżeli go nie posiadasz. Wypisuj cele na każdy dzień. Nawet najmniejsze pierdoły. Chodzi o to, byś wykształcił w sobie samodyscyplinę. Pokazał samemu sobie, że jak chcesz, to dasz radę. You dream it, you built it.
  6. What don’t you want? Then shift it around. Czasami łatwiej jest zacząć od tego, czego nie chcesz. Skup się więc na tym czego nie chcesz przyciągać do swojego życia. Gdy stworzysz listę rzeczy na „NIE”, automatycznie pojawi się lista rzeczy na „TAK”. Jeśli nie chcesz partnera, który kłamie, prawdopodobnie szukasz uczciwej i życzliwej osoby. Jeśli nie chcesz pracować przez następne 10 lat na etacie, prawdopodobnie dążysz do życia w wolności i niezależności. Zacznij skupiać się na uczuciach, których szukasz. Mów głośno o tym, czego pragniesz. Wizualizuj swoją przyszłość. Skup się na pozytywach, które chciałbyś aby pojawiły się w Twoim życiu.
  7. Napisz list do samego siebie. Zadaj sobie pytania, jak chciałbyś by wyglądała Twoja przyszłość, co sprawiałoby Ci szczęście?
    Napisz list do siebie za pięć lat. Nad czym pracujesz? Gdzie jesteś w życiu? Jak się czujesz? Wypisz jak najwięcej szczegółów. Za pięć lat możesz wiele osiągnąć. Pomyśl o wieku, w którym będziesz. Na czym ci najbardziej zależy? To może pomóc ci zorientować się, gdzie musisz się przenieść i na czym być może będziesz musiał skoncentrować swoją uwagę, aby osiągnąć cele, których być może nie byłeś nawet świadom.

WSZYSTKO JEST W NASZYCH GŁOWACH I RĘKACH. Wszystko zaczyna się w Tobie. Ty jesteś początkiem i końcem wszystkiego, co dzieje się w Twoim życiu.

Zapisałeś odpowiedzi? Świetnie. Teraz po prostu wracaj do nich każdego dnia. Czytaj tak długo, aż uwierzysz, że masz w sobie moc by zmieniać się na lepsze. By być lepszą wersją siebie dla samego siebie.

Sukienkę kupicie w TONEXT OUTLET LUBLIN tutaj/here. Buty pochodzą ze sklepu BORNTOBE.PL i są baaaardzo wygodne! Szczerze polecam! Torebka – klasyka, zawsze się sprawdza 🙂

Jak mawiał Oscar Wilde, w dzisiejszych czasach ludzie znają cenę wszystkiego, lecz nie znają wartości niczego.

Dlatego życie trzeba porządkować. Codziennie.  Musisz się zdecydować, czego chcesz się trzymać. Musisz wiedzieć, co trwa, a co przeminęło i czasami ustalić, czego nigdy nie było. I musisz sobie pewne rzeczy odpuścić. Jak? Zdecydowanie. Po co? Dla bycia lepszą wersją siebie – dla siebie. Dla bycia osobą, dla której inni będą chcieli być bardziej wartościowi, a nie taką, która rezygnuje ze swoich zasad, tylko dlatego, że obawia się, że nikt ich nie spełni. Nie bój się. Trzymaj się swoich standardów, tego, co Cię definiuje, tego co sprawia, że jesteś produktem premium. Produkty te mają to do siebie, że może sobie na nie pozwolić głównie klasa premium.

Nic co mierzalnie wartościowe nie jest powszechnie dostępne, a ilość nigdy nie oznacza jakości. Przykłady?  Moët & Chandon pije podczas Sylwestra mniej osób niż Igristoje. Rolexa nie kupisz na wyprzedaży w Biedronce, a Chanel zawsze będzie mieć mniej klientek niż CCC. Nie słyszałam jednak kiedykolwiek, żeby dyrektor kreatywna domu mody ubolewała nad tym, że jej produkty nie są reklamowane w gazetkach promocyjnych wrzucanych każdemu do skrzynki i aby podjęła jakiekolwiek kroki w kierunku, by to zmienić. 

Podobnie z nami drogie Panie… Kobiety, które nie udają ameby wyposażonej w waginę oraz mają swoje życie i zasady częściej są same niż te, które godzą się być tzw. „zakładką” i uprawiają ku*estwo/frajerstwo bezpłatnie (bo dobra dzi*wa zgarnia przynajmniej za robotę dobry hajs). Tak btw, pamiętacie ten cytat Bukowskiego? „Facet potrzebuje wielu kobiet jeśli żadna z nich nie jest nic warta.”  True story.

Uczucia działają podobnie jak linka. Naciągane zbyt mocno pękają. A im ktoś ma wyższe poczucie własnej wartości, a niższy poziom tolerancji dla patologicznych zachowań, tym szybciej jego zaangażowanie pęka.

Dlatego coś, co dla Ciebie jest sufitem dla innych może być brudną podłogą. Masz to, na co się godzisz. Szanuj więc siebie na tyle, by odejść od wszystkiego, co Ci nie służy, co Cię nie rozwija i co nie daje Ci szczęścia.

Nie przeskakuj oceanów dla tych, którzy nie przeskoczą dla Ciebie nawet kałuży.

Nie marnuj czasu próbując wytłumaczyć kim jesteś tym, którzy postanowili Cię nie zrozumieć.

Nie spiesz się do bylejakości, bo na nią zawsze będziesz mieć czas.

Jeżeli podoba Wam się moja sukienka, to link do niej znajdziecie tutaj https://www.na-kd.com/pl/strona-wyszukiwania?q=asymetryczna%20sukienka%20kopertowa%20z%20falban%C4%85 a na hasło APIECEOFANNA20 macie na nią ode mnie 20% zniżki 🙂

SHOES/BUTY: BORN2BE.PL HERE/TUTAJ | BAG/TOREBKA: CHANEL

Środa, 19 lipca. Jest południe. Żar leje się z nieba, na którym zaczynają pojawiać się granatowe, burzowe chmury. Jest duszno i wilgotno. Wszędzie gwar, szum i pędzony tłum. Jak to w Warszawie: każdy za czymś goni, ciągle gdzieś się spieszy. Wychodzę z metra Ratusz Arsenał. Wpada na mnie Janusz, zapatrzony w telefon niczym burek w gnat. Ot sekunda, wymiana spojrzeń. Zero przepraszam. Znów biegnie dalej. Byle szybciej, byle do przodu, byle więcej zadań odhaczyć z niewidzialnej listy. Taki przecież zarobiony po łokcie w internetach i tinderach. Zarobiony na tyle(by oprócz mnie) niemal przewrócić znajdującą się niecały metr ode mnie babcię. Kobieta sprzedaje ręcznie robione bukiety. Staruszka jak na moje oko ma ponad 70 lat. Może jest w wieku mojej babci. Trochę nawet podobna. Ma na sobie niebieski sweter, pod nim białą koszulę. Czysty, schludny, choć jednocześnie widać na nim, że jest jednym z tych, które często nosi. Siedzi na murku, pod parasolem. Idzie burza. Słońce przypieka. Jest naprawdę gorąco. Murek to dobre miejsce dla sprzedającej. Mijają go wszyscy wychodzący z metra. Jest bardzo duża szansa, że ktoś kupi bukiet, a straż miejska nie będzie się czepiać. Babcia oferuje piękne, świeże róże, 10 sztuk, różne kolory. Przystrojone dodatkowo jakąś nieznaną mi zieloną gałązką. Średniej wielkości, widać, że hodowane w ogródku, nie kupione w kwiaciarni. Zapewne babcia nie mieszka w Warszawie.

Rzucam wymowne spojrzenie Januszowi, klnę pod nosem. On jednak widzi tylko czubek własnego. Nie wzrusza go sytuacja, którą spowodował. Chwilę później wsiada do zaparkowanej na Placu Bankowej nowej, błyszczącej, podrasowanej „beemki”. Odjeżdża z piskiem. Żeby wszyscy, dla których jest nikim, kolejnym gościem z tłumu – po prostu widzieli. Nie ma to jak szpan przed ludźmi, którzy nie wiedzą nawet jak on ma na imię. Oprócz tego, że podczas ruszania z impetem spalanie skoczyło mu co najmniej do 99,9L/100km i w powietrzu uniósł się smród palonej gumy, nie zauważyłam nic, co byłoby warte tego popisu. Żeby nie było! Nowa, zacna fura jest naprawdę ok! Życzę każdemu. Tak samo jak empatii.

Spieszyłam się na biznesowe spotkanie. Nie kupiłam kwiatów. Byłam obładowana papierami i laptopami niczym juczny koń. Pomyślałam, że te róże są tak ładne, że staruszka nie będzie miała większego problemu, żeby sprzedać wszystkie (na moje oko ok 10 bukietów) w mniej więcej trzy godziny. A gdy ja pojawię się z różami w zębach na moim pierwszym spotkaniu z klientem, może zostać to odebrane… różnie 🙂

Minęły trzy godziny. Burza przeszła racząc nas kolejnym szumem i ulewnym deszczem. Na szczęście po każdej – wychodzi słońce. Skończyłam spotkanie. Sprawy ułożyły się po mojej myśli. Zadowolona ruszyłam w kierunku metra, by wrócić do domu. Ku mojemu zdziwieniu, staruszka była w tym samym miejscu, z tą samą ilością bukietów. Widać było, że jest naprawdę zmęczona. Niewiele myśląc zapytałam „ile?” i po 10 sekundach, za całe 20zł, byłam właścicielką pięknego bukietu i sprawcą uśmiechu i nieopisanej wdzięczności na czyjejś twarzy.

W tym samym momencie dotarło do mnie kilka rzeczy…

Po pierwsze, szacunek dla niej, że nie poszła na łatwiznę i nie wydrukowała na komputerze kartki, że po prostu potrzebuje pieniędzy… Że brudna i zaniedbana nie żebrała. Że potrafiła założyć białą koszulę i z godnością CHCIAŁA zarobić w uczciwy sposób, tak jak potrafiła najlepiej.

Po drugie, przypomniałam sobie (choć staram się o tym pamiętać każdego dnia), że każdy z nas się kiedyś zestarzeje. Starość nie radość, ale młodość nie wieczność. Czas biegnie bardzo szybko i dla nikogo nie zrobi wyjątku.

Po trzecie, nigdy nie wiadomo jak potoczy się nasz los. Życie to sinusoida. Raz jesteśmy na szczycie, by za chwilę spaść na sam dół i czasem się połamać. Nigdy nie mów nigdy. Zawsze miej świadomość, że nic nie trwa wiecznie i szacunek do świata.

Po czwarte, czasem coś co dla nas jest drobnostką, komuś może uratować życie. Jeżeli ta staruszka urodziła się na wsi i tam przepracowała swoje życie, to jej renta może wynosić (o zgrozo!) nie więcej niż 830zł na miesiąc. Tyle dostaje moja babcia. Z resztą czasem podobnie jeżeli pracowałaby w mieście. Nasz system emerytalny niesamowicie kuleje i bardzo obawiam się o to jak i czy w ogóle dalej będzie funkcjonować…

Po piąte, dajmy sobie szansę, by poczuć się szczęśliwym. Nauczmy się pomagać. Mnóstwo ludzi cierpi na depresję, gubią sens życia z różnych powodów. W dużej mierze z powodu braku relacji i miłości. Niestety żyjemy w czasach, które zmieniają, o ile nie wypaczają definicję tego słowa. Nie chcę mówić, że Warszawa jest „tym złym” miastem, ale zobaczyłam tu naprawdę wiele różnych historii, których nie życzę nikomu. Jeżeli i Ty czujesz pustkę, czujesz żal, rozgoryczenie, jeżeli targają Tobą negatywne emocje – zacznij pomagać. Zacznij dawać to, co masz w sobie najlepsze – bycie człowiekiem dla drugiego człowieka. Spróbuj traktować każdego tak, jak Ty byś chciał by Ciebie potraktowano. Dawaj dobro, poczujesz radość. Jestem przekonana, że ta dobra energia wróci do Ciebie i sprawi, że poczujesz się lepiej. Karma wraca. Wierzę w to i nie raz tego doświadczyłam. Zarówno czyniąc dobre, jak i złe rzeczy. Dlatego jeżeli teraz to czytasz, to proszę Cię byś uwierzył, że możesz czerpać radość z pomocy innym. Nie wymagam byś w tym momencie zaczął robić biznesplan do otwarcia fundacji czy schroniska. Proszę byś rozejrzał się w około, w najbliższym otoczeniu. Codziennie… I codziennie spróbował zrobić choć jedną rzecz, która drugiej osobie przyniesie radość. Niech to będzie ustąpienie miejsca w tramwaju dziewczynie w ciąży, przepuszczenie kierowcy wyjeżdżającego z zakorkowanej ulicy, kupienie żonie kwiatów bez okazji (np. od staruszki spod Ratusz Arsenał), udostępnienie posta, w którym ktoś prosi o pomoc, powiedzenie koleżance, że ładnie dziś wygląda, zadzwonienie do najbliższych z pytaniem jak się czują, pochwalenie pracownika za starania, przytulenie przyjaciela po ciężkim dniu, zaniesienie kawałka ciasta starszej sąsiadce i wypicie z nią herbaty, przekazanie kilku złotych na schronisko. Świat składa się z małych, codziennych gestów każdego z nas.

Osobiście zachęcam Was do zapoznania się także z tymi inicjatywami:

  1. https://www.malibracia.org.pl/
  2. https://www.siepomaga.pl/
  3. https://www.napaluchu.waw.pl/czekam_na_ciebie/
  4. https://www.bratalbert.org/

Każdego stać na luksus bycia normalnym, pomocnym człowiekiem. 

A Ty komu ostatnio pomogłeś?

Dziś gościnnie pojawia się mój śmiejący się pies! Korzystając z okazji wyprawy do Lublina, wyciągnęłam tatę „w pole” i zrobiliśmy na włościach sesję w typowo letnim, boho klimacie 🙂 Trudno mi uwierzyć, że dziś już mamy 14 lipca… Niech ktoś zatrzyma ten letni czas! Tak bardzo nie chcę jesieni i zimy…

DRESS/SUKIENKA: JOJOBRIDE| FLOWER WREATH/WIANEK: GREEN DWARF | SHOES/BUTY: BORN2BE.PL

Plus Size Wedding Dress mermaid formal gown https://www.addcolo.com/613-blonde-human-hair-wigs.html graduation dress

fot. vue.flog.pl

Dziś chcę Wam pokazać jedno z najpiękniejszych miejsc na wyspie Corfu, a mianowicie przylądek Cape Drastis. To najdalej na północ wysunięte miejsce na wyspie. Obok Canal d’Amour i Sunset Beach, to trzecie moje ulubione miejsce. Wybrzeże jest tu wysokie i strome , kończy się białymi, malowniczymi skałami o fantazyjnych kształtach.

Szczególnie polecam Wam, jeżeli chcecie w spokoju obejrzeć zachód słońca. Jest równie piękny, co na Santorini za to macie możliwość być jedynymi osobami na wzgórzu, a to jest po prostu bezcenne. Przy okazji zachodu, udało mi się uchwycić stylizację z czerwoną sukienką maxi. Na żywo zachód wygląda po prostu magicznie… wspomnienia po prostu bezcenne. Każdemu, kto zamierza wybrać się na Korfu, szczerze polecam!

Jeżeli chodzi o poszczególne elementy stylizacji, to postawiłam na czerwoną długą suknię. Czerwień, to jeden z kolorów, który zawsze pojawia się podczas zachodu słońce. Chciałam, żeby wszystko ze sobą kolorystycznie współgrało.  Aby nadać całej stylizacji nieco romantyczny charakter, założyła dodatkowo wianek od Green Dwarf. Całość uzupełniają bardzo wygodne (i ostatnio również bardzo modne) buty od Born2be.pl z transparentnymi paskami i obcasem.

Moją wadą, ale równocześnie zaletą jest to, że staram się traktować innych ludzi tak, jak mnie byłoby (lub nie) miło. Oczywiście nie raz w życiu zaliczyłam fackup w tym temacie. Natomiast bądźmy szczerzy – nikt nie jest idealny, a jak jest niech odważy się rzucić kamieniem (byle nie dostał rykoszetem 😉 Przechodząc jednak do sedna… Wraz z Anią postanowiłyśmy zorganizować dla Oli „coś innego” niż typowy wieczór panieński, gdzie przyszła panna młoda dostaje zamiast wianka świecące czerwone rogi (wersja premium diadem) i spędza go w klubie mieszając wszystkie drinki świata. Klubowe podejście też jest pewnie dla wielu ok i jeżeli faktycznie ktoś tego chce – nie mój problem i życzę dobrej zabawy. Natomiast dla osób, z którymi spędzam trochę więcej czasu w moim życiu zawsze chcę czegoś innego, lepszego. Dlatego padło na SPA Na Temat Piękna i dzień panieński zamiast wieczorowego chlania w klubie.

Jeżeli szukacie kameralnego, nietuzinkowego i wyjątkowego miejsca, to SPA Na Temat Piękna będzie dla Was. Od pierwszego spojrzenia widać ile serca jego właścicielka, de facto też Ola, wkłada codziennie w jego rozwój. Fajnie, że są ludzie, którzy nie boją się zakładać własnej firmy i realizować „inne” projekty! Jeżeli chcecie zrelaksować się w domowo/ogrodowym zaciszu, z dala od zgiełku, a jednocześnie nadal w Warszawie, to miejsce jest dla Was. No i powiedzcie mi, która przyszła Panna młoda miałaby Wam za złe wykupienie jej pakietów upiększających tuż przed ślubem? Dodatkiem jest pamiątka w postaci pięknych zdjęć. Kto nie chciałby takich do albumu?! Jako że nie tylko „jestę blogerę”, ale jednocześnie i „fotografę”, gdy tylko zobaczyłam to miejsce, wiedziałam, że jest strzałem w dziesiątkę!

Jeden diament Ola już dostała, Łukasz się spisał! Ale teeeeeeeeego chyba nikt nie przebije :)… Ten i inne śmieszne dekoracje, tj. balony, talerzyki i wszelkie inne akcesoria na wieczór panieński, kawalerski czy baby shower znajdziecie w sklepie Pan Talerzyk. Marysia i Radek wkładają całe swoje serce w ten sklep i zobaczycie to od pierwszej sekundy po złożonym zamówieniu. Na hasło PANIENSKI10 otrzymacie 10% rabatu. Szczerze polecam!

Osobiście bardzo lubię, gdy przyszła Panna Młoda podkreśla swoją dziewczęcość wiankiem. Dlatego też postanowiłam podarować takowy Oli 😉 I tu znów chcę Wam wspomnieć o Kasi z Green Dwarf. Tworzy codziennie małe dzieła sztuki! Z precyzją i przede wszystkim pasją do tego, co robi! Dla Oli wykonała model w odcieniach typowo ślubnych, a my jako druhny wybrałyśmy wianki czerwone. Będą pasować do naszych czerwonych sukienek podczas ślubu. Całość zobaczycie już niebawem!

Ola sushi nigdy nie odmawia… Więc jeżeli macie podobne podejście, polecam Wam Sushi Nova. My akurat wybrałyśmy lokal na ul. Bielańskiej 124 (pasaż handlowy Bemowo), z racji tego, że był po prostu w pobliżu SPA. Znajdziecie ich jednak w całej Warszawie. Zrobią Wam catering na każdą imprezę i to w ekspresowym tempie.

Było naprawdę pięknie i wyjątkowo!  Nietuzinkowe miejsce, piękny wystrój i dobre jedzenie. Najważniejsze jednak jest to, że my jako kobiety potrafiłyśmy się zorganizować i stworzyć coś magicznego dla innej kobiety. Dlatego z tego miejsca bardzo dziękuję Ani za pomoc i współorganizację. Wiecie jaki jest największy plus blogowania według mnie? Poznajesz ludzi, z którymi rozumiesz się czasem bez słów i na których możesz zawsze liczyć. Bezcenne!

Dziękuję też dziewczynom, które mogły się pojawić – za chęć dzielenia radości i wyjątkową obecność.

Człowiek może obejść się bez wielu rzeczy, ale prawda jest taka, że ciężko jest mu się obejść bez drugiego człowieka. Dlatego życzę każdej przyszłej Pannie Młodej, by ktoś po prostu chciał podarować jej wyjątkowy dzień przed tym dla Niej najważniejszym.

 

son marroig6son marroig

Jeżeli miałabym wymienić listę najpiękniejszych miejsc, jakie miałam okazję zobaczyć w życiu, bez wątpienia jako jedno z nich wskazałabym Son Marroig, położony niedaleko wioski Deia na Majorce. Ten błękit oceanu zlewający się z błękitem nieba jest niewiarygodny! Zdjęcia nie są w stanie oddać rzeczywistego piękna tego miejsca. Jeżeli śledzicie mnie na Instagramie @apieceofanna, możecie zobaczyć relacje video z Son Marroig.

Żaden ze znanych cudzoziemców przyciągniętych przez północno-zachodnie wybrzeże Majorki nie jest tak uwielbiany jak „S’Arxiduc”, austriacki arcyksiążę Ludwig Salvator. Syn Leopolda III Toskańskiego i Marii Antoinette de Bourbon, urodzony w 1847 r. w pałacu Pith we Florencji. Przybył na Majorkę mając 20 lat, aby uciec od życia na wiedeńskim dworze i natychmiast zakochał się w wyspie. Był ekologiem zanim ekologia stała się popularna i wczesnym hipisem, ponieważ ubierał się kontrowersyjnie, nosząc ubrania majorkańskich chłopów. Kupił tereny wzdłuż wybrzeża, chąc uchronić je przed zabudową. Poświecił się badaniom nad przyrodą oraz tradycjami Majorki. Siedmiotomowa książka Las Baleares, którą pisał przez 20 lat, jest nadal wiarygodnym źródłem wiedzy na te tematy. Zmarł w 1915 r. w czeskim zamku.

Dom arcyksięcia w Son Marroig położony niedaleko wioski Deia zamieniono na Świątynię jego pamięci. Zgromadzono tam jego fotografie, obrazy i książki, a także zorganizowano muzeum poświęcone jego życiu. W ogrodzie ulokowano rotundę wykonaną z białego marmuru przywiezionego z włoskiej Carrary. Można tam usiąść i podziwiać półwysep Na Foradada („przebita skała”) ze sterczącą z morza skałą z dziurą o średnicy 18 m. W budynku muzeum trzeba zapytać o pozwolenie na spacer po półwyspie.

Odpowiadając więc na nurtujące pytanie „Co warto zobaczyć na Majorce?” Jednym z miejsc jest na pewno Son Marroig.

If I had to make a list of the most beautiful places I had ever seen in my life, no doubt one of them would be Son Marroig, located near the village of Deia in Mallorca. This blue color of the ocean merging with the blue of the sky is unbelievable! Pictures cann’t reflect the real beauty of this place. If you follow me on Instagram @apieceofanna, you can see the video coverage of Son Marroig.

None of the known foreigners is as adored by local people as the „S’Arxiduc”, the Austrian Archduke Ludwig Salvator, the son of Leopold III of Tuscany and Marie Antoinette de Bourbon, born in 1847 in the Pith palace in Florence. He was an ecologist before ecology became popular and an early hippie because he was controversial wearing Majorca clothes. He bought areas along the coast, protecting them from building up. He studied the nature and traditions of Majorca. The seven-volume book Las Baleares, which he wrote for 20 years, is still a reliable source of knowledge on these subjects. He died in a Czech castle in 1915.

Archduke’s house in Son Marroig, located near the village of Deia, was turned into the Temple of his memory. His photographs, paintings and books were gathered there. The museum was organized and dedicated to his life. A rotunda made of white marble, brought from Italian Carrara, was placed in the garden. You can sit there and admire the peninsula Na Foradada („pierced rock”) with a rock jutting out of the sea with a hole 18 m in diameter. In the museum you have to ask for permission to walk around the peninsula.

So, answering the bothering question, „What is worth seeing in Mallorca?” One of the places is definitely Son Marroig.

son marroig4son marroig3son marroig1 Screenshot_20180520-234307

Wenecja! Magiczne miasto, które nie sposób ominąć na mapie świata. Choć często jest bardzo mocno zatłoczone, czasem zalane wodą oraz dość drogie – warto tu przyjechać choć na weekend i poznać osobiście klimat jaki tu panuje! Dziś zabieram Was na wycieczkę, podczas której dowiecie się co warto zobaczyć w Wenecji. 3, 2, 1… start!

  1. Oczywiście PLAC ŚW. MARKA Piazza Di San Marco, czyli najbardziej znany plac w Wenecji, o ile nie na świecie. Znajduje się w najstarszej części miasta. Plac zawdzięcza nazwę Bazylice św. Marka. Jest to kościół w stylu bizantyjskim o przepięknym wnętrzu. Plac św. Marka regularnie jest zalewany przez wodę z kanałów, ustawiane są wtedy specjalnie kładki dla pieszych.

nablogaDSC04665nablogaDSC04663 nabloga.ltIMG_4963nablogaDSC04668 nablogaDSC04761 nablogapost120180113_151826 nablogma.ltIMG_4963 nabloga00243_f8gAmDzroTMSJJfMeSzqwi78ppDSC04672

2. Przy placu św. Marka znajduje się Pałac Dożów , kiedyś siedziba władców Wenecji, obecnie muzeum Museo dell’Opera. Do Pałacu Dożów można też dotrzeć z drugiej strony, przez słynny na całym świecie Most Westchnień – według legendy skazańcy prowadzeni do więzienia przechodzili przez most i tęsknie wzdychali za pięknym widokiem, który czasem okazywał się ostatnim takim pięknym widokiem, jaki zobaczyli w swoim życiu.

DSC0466920180113_145135IMG_20180113_145821IMG_20180119_192446_286

4. Gondole! Warto je nie tylko obejrzeć z bliska (większość z nich to wodne Ferrari!), ale też przepłynąć się nimi! Choć kawałek po Canale Grande.

20180114_143617 pp20180114_140016 20180114_142535 DSC04675

4. Mosty i uliczki! Wszelakie 🙂 Wenecja jest tak pięknym miastem, że zgubienie się w niej jest czystą przyjemnością. Odkrywanie nowych zakamarków to dla mnie zawsze największa frajda!

IMG_20180114_155138_72120180114_13501620180114_134734ppIMG_20180112_162547ppDSC04709ppDSC04714 ppDSC04731pp20180112_163616 IMG_20180112_16200420180113_140851

4. Sklep z maskami! Te typowe dla Wenecji są robione ręcznie. To prawdziwe dzieła sztuki 🙂

ppDSC04742 ppDSC04745ppDSC04746 ppDSC04744IMG_20180114_144652_815

5.  Wenecję nocą!

pp20180113_200209pp20180112_180210 nablogaDSC04761 ppDSC0464120180113_192614ppDSC04747

7. I oprócz oglądania, koniecznie trzeba się posilić! Najlepiej pysznym makaronem (mają gluten free! 🙂 oraz lodami! Jeżeli chodzi o słodkości, to polecam Wam lodziarnię Amorino. Lody domowej produkcji, przepyszne! Oraz restaurację

20180113_182636pp20180113_182859

Z czystym sumieniem polecam Wam restaurację „AI SPORTIVI”. Mieści się w centrum, ceny nie są wygórowane, a jedzenie po prostu przepyszne!

pp20180115_193110ppIMG_20180115_210252ppIMG_20180112_171208ppIMG_20180115_203133

ppDSC07552 ppDSC07521

Kompleks pałacowy w Wilanowie to niewątpliwie jedno z najbardziej urokliwych miejsc w Warszawie, szczególnie wiosną! Wtedy w ogrodzie obok pałacu możecie podziwiać przepiękne drzewa magnoliowe. Jeżeli szukacie miejsca na weekendowy odpoczynek, bez wątpienia może być ono jednym z nich. W pobliżu znajdziecie klimatyczne kawiarnie i restaurację i miejsca zabaw dla dzieci. Jedynym minusem jest zakaz prowadzania do parku rowerów i czworonogów 🙁 mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni! Tymczasem życzę Wam dobrego weekendu! Trzymajcie się ciepło! 🙂

PŁASZCZ/COAT: ASOS; BLUZKA/BLOUSE: OASIS; SPODNIE/TROUSERS: DOROTHY PERKINS; SHOES/BUTY: NEW LOOK – wszystkie ubrania możecie kupić w outlecie TONEXT MODA HERE/TUTAJ | BAG/TOREBKA: GUESS via AMERICANOUTLET.PL | ZEGAREK/WATCH: MARC JACOBS | KOLCZYKI, BRANSOLETKA: KATE SPADE NEW YORK

ppDSC07499 ppDSC07543 ppDSC07530 ppDSC07512 ppDSC07558 ppDSC07423 ppDSC07547 ppDSC07384