Wiadomo, że nic nie jest na zawsze. Jednak czy wszystko musi kończyć się falstartem?

jack daniels whiskey red jacket-horz4

Odnoszę wrażenie, że jako ludzie XXI wieku, bardziej boimy się jakiegokolwiek zaangażowania emocjonalnego niż raka mózgu. Cierpimy na wiele chorób cywilizacyjnych, jednak oprócz raka, nerwicy czy miażdżycy, coraz częściej dopada nas też jednorazowość i bylejakość. Liczy się ilość, tu i teraz, chwila i wypaczone „carpe diem”. Zaczynając od żarcia w Mc Donald’s na relacjach międzyludzkich kończąc. Jest taki idiom krążący po sieci, że „gdy kiedyś coś się zepsuło, to to naprawialiśmy, a dziś po prostu wyrzuca się to do kosza”. Bardzo chciałabym się z tym nie zgodzić. Wiadomo, że nic nie jest na zawsze. Jednak czy wszystko musi kończyć się falstartem? Podobno tak, bo jest prościej, szybciej, taniej no i przede wszystkim bezemocjonalniej.

A spirala się kręci… Bo bylejakość nie jest i nigdy nie będzie dobra dla nikogo. Nigdy nie zrodzi nic prawdziwego. Ten kto jej ulegnie skończy jak na wyprzedaży – z czymś na co nie może złożyć reklamacji, co tak naprawdę nie jest mu potrzebne, tworzy bałagan i na co nawet nie może patrzeć. Horacy zapewne przewraca się w grobie, gdy widzi jego nowocześnie upośledzone „carpe diem”, stające się pieśnią o życiu pt. „jakoś to będzie„… Cóż, „Pan Jakoś” sprawdza się mniej więcej tak, jak jednorazowe reklamówki z hipermarketów (rzekomo chroniące środowisko). Może gdyby nie „On”, większość społeczeństwa nie plułaby żółcią powszednią i nie potrzebowałaby tak często „maści na ból dupy”. Może nie mielibyśmy tylu codziennych rozczarowań, zdrad, rozwodów lub choćby masakrycznej dziury budżetowej.

Jako ludzie spotykamy się w różnych miejscach i czasie. Mijamy, patrzymy, tańczymy, uśmiechamy, rozmawiamy, witamy, potykamy. Czasem nic z tego nie wynika, a czasem wynika wszystko. 

Prawda jest taka, że w życiu spotykasz zaledwie kilka osób, z którymi lecą iskry od samego początku, a cała reszta jest jak odpalanie prawie pustej zapalniczki. Zdarza się, że spoglądasz na kogoś, kogo nie widziałeś nigdy przedtem i nagle go rozpoznajesz. To wszystko. Po prostu go rozpoznajesz. Tak to się zaczyna, a Ty zaczynasz dostrzegać godziny, które liczą się podwójnie i lata, które nie były warte nawet jednego dnia.

Może więc czasem po prostu warto poczekać na Kogoś lub Coś wyjątkowego, niż dławić się byle jakim szczęściem w imię braku samotności i pustki?

jack daniels whiskey red jacket4 jack daniels whiskey red jacket6jack daniels whiskey red jacket-horz7 jack daniels whiskey red jacket-horz6 jack daniels whiskey red jacket3 jack daniels whiskey red jacket2jack daniels whiskey red jacket5 jack daniels whiskey red jacket-horz5

JACKET/KURTKA: ROMWE HERE/TUTAJ | TROUSERS/SPODNIE: ESMARA LIDL | BOOTS/BOTKI: AMICLUBWEAR HERE/TUTAJ | BAG/TOREBKA: MONASHE.PL HERE/TUTAJ

You May Also Like

12 comments

Reply

Wyglądasz obłędnie 🙂

Reply

Ewo, dziękuję! :*

Reply

Nie dosyć, że jesteś piękna to jeszcze mądra. Bardzo ładnie wyglądasz. Podoba mi się Twoja stylizacja. Nic bym nie zmieniła 🙂 Dziękuję za odwiedziny i za miłe słowo. Pozdrawiam 🙂

Reply

Aniu, ja również dziękuję! 🙂

Reply

super kolorystyka, mocny zestaw 🙂

Reply

Aga, dziękuję! 🙂

Reply

Pięknie wyglądasz w czerwonej ramonesce. Szczerze powiedziawszy nie wybrałabym kurtki w czerwonym kolorze, ale o twoim poście stwierdzam, że wygląda to bardzo fajnie. uwielbiam rockowy styl dlatego dzisiejszym postem sprawiłaś mi wielką przyjemność.

Reply

Elu, cała przyjemność po mojej stronie! Dziękuję 🙂

Reply

Czerwona ramoneska dodaje Ci obłędnego pazura, ale nawet i bez niej wyglądałabyś drapieżnie, niczym kobieta kot, chyba masz to w oczach. 😀
Aha, jednogłośnie kochamy te botki! <3
Pozdrawiamy ciepło!

Reply

heh, dziękuję! Również pozdrawiam! 🙂 :*

Reply

Świetne zestawienie. Uwielbiam takie kurtki u kobiet a w połączeniu z czarnymi jeansami wyglądają doskonale 🙂

Reply

Patryk, dziękuję! 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.